Ślub tej miłej pary odbył się w ostatnią sobotę kwietnia w kościele na ul.Chłodnej w Warszawie. Pogoda tego dnia była wymarzona, zresztą jak na każdym ślubie, podczas którego fotografujemy Naszą pracę rozpoczęliśmy dość późno, bowiem spotkaliśmy się dopiero w kościele. Mimo iż w tym dniu nie mieliśmy zbyt dużo czasu na rozmowę, wyczuwało się od nich ciepło i ogromną miłość. W ciągu tych kilkunastu godzin, nawet na chwilę z twarzy Ani i Michała nie znikał uśmiech. Na koniec muszę wspomnieć o miejscu przyjęcia. Moim zdaniem to najpiękniejsze miejsc na wesele w okolicy Warszawy. Cudowny ogród, wspaniała kuchnia i obsługa na najwyższym poziomie. Chodzi oczywiście o Villa Park Julianna w Piasecznie.
Do ślubu tej uroczej pary zostało jeszcze trochę czasu. Jednak aby przełamać pierwsze lody spotkaliśmy się w ten weekend. Nasza sesja odbyła się z przygodami ale chyba było warto.
Spotkaliśmy się z Moniką i Jakubem w piękną i słoneczną sierpniową sobotę. Początkowo nic nie wskazywało że ten dzień będzie pełen emocji, wzruszeń i łez. Pierwsze łzy popłynęły w czasie błogosławieństwa, kolejne w trakcie przysięgi małżeńskiej. Później były już tylko uśmiechy, zabawa i miłość.
Dziś zrobiło się całkiem zimno, w zasadzie to nie mam nic przeciwko zimie… Jednak zdecydowanie wolę lato i temperatury powyżej 20 stopni. Dlatego na rozgrzanie kilka zdjęć w słonecznym klimacie.
Jak zawsze mama Maksa włożyła mnóstwo czasu i energii w przygotowanie pięknych detali. Mimo iż robiliśmy zdjęcia kilka dni po wigilii, w domu wciąż pachniało świętami. Maks spisał się na medal a tata jak zawsze był oazą spokoju i cierpliwości.
To był naprawdę piękny dzień, mimo że początkowo zaspałem. W pośpiechu zapakowałem się do samochodu, ostatnie opary benzyny w baku, awaria na najbliższym Orlenie. Przejechałem niemal przez całą Warszawę w ciągu 15 minut, próbując zawiązać krawat i nastawić nawigację. Jednak gdy już dojechałem na miejsce (oczywiście na czas) wszystko się zmieniło. Zastałem niesamowite wnętrza, piękne detale i bardzo atrakcyjną parę. Do końca dnia wszystko co widziałem krzyczało “zrób mi zdjęcie”.
Nie do wiary że to koniec listopada. Pogoda i światło nie mogło być chyba już lepsze. W tak pięknych okolicznościach przyrody spędziliśmy z Moniką, lisami i bażantami 2 godziny. Dla formalności Monika nie jest modelką, to wspaniała mama uroczego Szymka i żona Tomka (pozdrowienia). Jeśli trochę poszukacie to znajdziecie na blogu dużo więcej zdjęć tej rodzinki. Oby więcej takich sesji.